Audio Push-Pull EL84

Witajcie,

Przyszła kolej na opisanie budowy tego wzmacniacza audio. Pierwotnie był zamiar wyboru innej konstrukcji typu PPP, czyli Parallel Pull Push. Ten drugi zbyt rozbudowany, choć sam transformator głośnikowy mniej skomplikowany, czy duży, jak w przypadku typowego P-P. Moja obawa leżała nie tyle po stronie samej budowy pierwszego P-P, lecz polegała na niepewności słusznego wyboru układy, który będzie dobrze brzmiał. Podobnie jak w przypadku pierwszego audio SE, postanowiłem wybrać sprawdzony układ http://skarabo.net/sid-21-pp.htm . Również tutaj bardzo polegałem na pomocy Właściciela skarabo.net.

Budowę rozpocząłem od elementów absolutnie najważniejszych, czyli od nawinięcia transformatorów wyjściowych. Samo ich nawinięcie zajęło mi ok. 30 godzin cierpliwej pracy. A skoro te trafa są tak ważne, to proces ich nawijania uwieczniłem na wielu fotografiach. Subiektywnie oceniam je bardzo wysoko. Poniższe trafa przenoszą pasmo od 25 Hz do ok. 60 kHz. Każda warstwa, każda sekcja nawinięte są schludnie i porządnie. Zachowany jest porządek liczby zwojów na każdej warstwie. Wertując strony w sieci, odnoszę wrażenie, że nie zawsze nawijanie traf odbywa się w odpowiednim reżimie.

Lubię pracę ręczną. Stąd, nawet dekielki do traf pochodzą z mojej ręki.

Kolejna czynność, która przynosi mi wiele radochy, to tworzenie płytek pcb. Można by zamówić w profesjonalnej firmie, lecz skoro buduję prototyp, to czemu zabierać sobie taką przyjemność.

Kolejna, żmudna czynność, czyli chassis. Przyznaje, że przy budowaniu chassis jest mnóstwo roboty ciężkiej, brudnej, nieprzyjemnej. Przykładowe chassis trzeba wyrysować, wyciąć, ręcznie obrobić przed wierceniem otworów okrągłych, wypiłować/dopracować w nim otwory nieokrągłe, zagiąć, przeszlifować jego powierzchnie, pieczołowicie opiłować pospawane krawędzie, przygotować do malowania, pomalować…Uff….

A kiedy wszystko gotowe, to zaczyna się składanie… Jeśli ma się szczęście i pracuje spokojnie, to można ustrzec się wielu błędów podczas składania, choć ich całkowite uniknięcie nie jest możliwe. Jak napisano na wstępie, ten wzmacniacz to prototyp. Kilka problemów pojawiło się. Dni mijały a robota wciąż trwała. Całość montażu zajęła ponad dwa tygodnie codziennej pracy. Znów…Uff…Udało się 🙂

Cóż, wzmacniacz ukończony…

Z wyrestaurowanymi kolumnami Tonsil Space 86 prezentuje się tak (bez maskownicy frontowej:

Jak brzmi? O świętej wojnie pomiędzy lampami a tranzystorami pisałem przy okazji Audio SE. Brzmi baaardzo przyjemnie. Lampa to inny świat. Wcale lepszy czy gorszy. Inny. Ja jestem i pozostanę miłośnikiem lamp. Jest w nich jakaś magia. Dekady minęły a one wciąż są. Nie odeszły w przeszłość. I dobrze. Byłbym „bezrobotny” 🙂

Pozdrawiam,

D.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *